Kilka dni temu podczas obrad sejmu, gdy przemawiał Jarosław Kaczyński, z sali Palikot krzyknął do niego "zadzwoń do brata".
W mediach generalnie cisza, "nic się nie stało".
1. Ciekawi mnie, czy jest jakaś granica poza którą PO zapłaci za to co i jak robi. Na razie wszystko uchodzi im na sucho, media skrzętnie tego pilnują. Uczono mnie, że "w życiu nie ma nic za darmo", że "Pan Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy", "póty dzban wodę nosi póki mu się ucho nie urwie" itd. - a może mnie źle uczono ?
2. Co by bylo, gdyby np. Tuskowi zmarła matka i Kaczyński tak by się odezwał ?
3. Ciekawi mnie, czy jak już przyjdzie koniec Tuska (a nastapi to najpóźniej w 2014 roku), to czy ci, co dziś się do PO i Donalda tak modlą, poczują jakiegoś kaca moralnego czy nie ? Stawiam, że nie.
Żyjemy w ostatnich kilku latach w czasach, które są smutne i trudne, ale przede wszystkim są to parszywe czasy.


